Jagoda Szmytka

RECEPCJA

jagoda-szmytka

Jagoda Szmytka posługuje się wieloma mediami i tworzywami, nie oddziela dźwięku od obrazu, idei filozoficznej od dotyku. Dąży do dźwięku, gestu i wszelkich form ekspresji i myślenia nie usankcjonowanych przez naszą kulturę i estetykę […] Jej doświadczenia intelektualne, estetyczne i zmysłowe są złożone i integralne. W swej sztuce posługuje się wieloma mediami i tworzywami, buduje wielopiętrowe i kłączowate pola semantyczno-estetyczne. Nie oddziela dźwięku od obrazu, idei filozoficznej od dotyku. Zbliża ją to do Skriabina, Schönberga, Messiaena, Stockhausena, by wymienić tylko kilka nazwisk kompozytorów, którzy mieli predyspozycje synestetyczne.

M. Pasiecznik, Muzyka 2.1: Jagoda Szmytka, „Dwutygodnik”.

 

Per ._o jest pierwszym ważnym krokiem Jagody Szmytki w stronę własnej definicji muzyki, która nie jest po prostu brzmiącą materią określoną przez narrację dźwiękową, lecz doświadczaniem i filozofowaniem. Dotyka ona takich kwestii, jak tożsamość, język, ciało, gest, kształt, światło, pismo. Wszystkie te elementy wchodzą w twórczości Szmytki w subtelne i wyrafinowane relacje, rozpuszczając kategorie estetyczne i poznawcze.

M. Pasiecznik, Muzyka 2.1: Jagoda Szmytka, „Dwutygodnik”.

 

Jagoda Szmytka to duch bardzo niespokojny, nieustannie gorączkowo szukający swojej muzyki i swojego dźwięku. Co jednak już zauważyć można na jej drodze, to odejście od wyłącznie językowych, werbalnych, dyskursywnych podstaw na rzecz ciała i wszystkiego, co z nim związane. Można traktować całą jej muzykę jako studium rozwoju gestu w czasie. Wszystkie partytury mają postać wyłącznie tabulatury, kodującej zachowania wykonawcy w nierzadko wyrafinowany plastycznie sposób. Zresztą Szmytka świadomie gra na przecięciu tego, co plastyczne, muzyczne i gestyczne, miała do czynienia i z grafiką (Io, iasinn, 2007), i z filmem (electrified memories of bloody cherries, 2011). Z racji braku odpowiednich terminów, proponuję te wyjściowe motywy obrabiane przez kompozytorkę nazwać gestami dźwiękowymi, często w znaczeniu jak najbardziej dosłownym. Weźmy dla przykładu utwór Study of who where when (2009), który - jak stwierdza kompozytorka we wstępie - rozpoczął się od wyczyszczenia umysłu przed dotychczas omijanym instrumentem: klawesynem.

Zasadniczą ideą stała się prosta opozycja wciskania i zwalniania klawiszy, dialektyka ON-OFF. Nigdy jednak nie przybiera ona zerojedynkowej postaci zważywszy rozmaitość kształtów dłoni i dotyku (gestu!), poruszania się na granicy wciśnięcia i słyszalności, analizowania samej sytuacji siedzącego wykonawcy i oczekujących słuchaczy koncertu.  Jedno spojrzenie w partyturę - nawet przed wysłuchaniem utworu - daje znakomity wgląd w metodę twórczą Jagody Szmytki. „Study.”.. składa się z dwóch części, z których pierwsza to fascynujący rozwój w czasie klasterów w obu rejestrach i dłoniach. Różnią się one jednak znacznie w zapisie od tradycji: tu odnotowany jest każdy ruch, zarówno w czasie, jak w zakresie klawiatury. W sekcji B wolumen stabilizuje się, wariować zaczyna natomiast rytmika, do coraz bardziej skomplikowanych i szybkich wzorów. Kolejnym gestem stają się pasaże w dół i w górę, początkowo w oscylującym ruchu przeciwnym obu rąk, potem w krótkich frazach, aż do powrotu gestu klasterowego, tym razem ewoluującego pod kątem nacisku na klawisze i produkowania coraz bardziej niesłyszalnych dźwięków. Tak oto Szmytka pokazuje historię wydobycia dźwięku, uprawia antropologię instrumentu.

J. Topolski, Podwójne kodowanie. Preludium i fugi, "Ruch Muzyczny", nr 4, 2012.

 

Mają po trzydzieści lat i odwagę, by zrywać ze starymi schematami. Teraz będą bohaterami "Projektu P", całkowicie odmiennego od tego, co do tej pory można było zobaczyć w Operze Narodowej […].

Przeciętny Polak zapytany o naszą muzykę współczesną, wymieni nazwiska Krzysztofa Pendereckiego, Wojciecha Kilara czy Henryka Mikołaja Góreckiego, twórców, którzy zadebiutowali ponad półwieku temu. Bardziej obeznani dodaliby może jeszcze Pawła Szymańskiego, którego opera "Qudsja Zacher" stała się wydarzeniem tego sezonu, lub Pawła Mykietyna, bo to stały kompozytor muzyki do przedstawień Krzysztofa Warlikowskiego.

Tymczasem o prawo do aktywnej obecności w życiu muzycznym dopomina się kolejne pokolenie twórców. Tych urodzonych u schyłku lat 70. lub na początku następnej dekady: Aleksandra Gryka i Marcin Stańczyk (rocznik 1977), Aleksander Nowak i Paweł Hendrich (1979), Dobromiła Jaskot i Tomasz Praszczałek-Prasqual (1981), Jagoda Szmytka i Karol Nepelski (1982), Andrzej Kwieciński (1984).

Nie tworzą jednolitej grupy, nie piszą wspólnie manifestów, ale mają wiele cech wspólnych. Należą do generacji epoki Internetu i plików mp3, więc doskonale orientują się w tym, co się tworzy i nagrywa dziś w najważniejszych ośrodkach Europy lub Ameryki. Znają języki, potrafią bez kompleksów podjąć merytoryczną dyskusję. I, co najważniejsze, nie czekają, aż ktoś ich odkryje, lecz sami ruszają w świat.

J. Marczyński, Trauma zamieniona w muzykę, „Przekrój” nr 20, 2013.

photo: Krzysztof Bieliński, archiwum: Teatr Wielki - Opera Narodowa

Tekst: Barbara Bogunia

Zobacz inne artykuły w kategorii Kompozytorzy 70'-80' »

Przeczytaj również

Patroni medialni
Partnerzy
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.