Dobromiła Jaskot

RECEPCJA

dobromila-jaskot

Jaskot tworzy muzykę głęboko emocjonalną, której ciemne brzmienia, zatopione w niepokojącym pogłosie wyzwalają najczarniejsze ludzkie myśli. Kompozycje elektroakustyczne utrzymane są w aurze metafizycznego napięcia i strachu (how-who, Liija), natomiast w twórczości instrumentalnej istotna jest mantryczna niemal powtarzalność struktur ukazywanych w subtelnie odmiennych odsłonach (atnongara).

Daniel Cichy, „Glissando” III (2005).

 

Z festiwalowych premier najbardziej przypadła mi do gustu Elferiae na kwartet smyczkowy Dobromiły Jaskot. Ten niedługi, balansujący na granicy słyszalności, trzymający w niesłabnącym napięciu utwór był niczym muzyczny negatyw: treść stanowiły tu ledwo słyszalne szumy i cisza, zaś głośniejsze rozwibrowane smyczkowe epizody tworzyły tylko kontrastujące tło. Jaskot jako jedynej udało się również pozostawić słuchacza z poczuciem nienasycenia.

Krzysztof B. MarciniakW supermarkecie muzyki współczesnej, „Ruch Muzyczny” LVII (2013), nr 12.

 

Dobromiła Jaskot nie pierwszy raz swoją twórczością pokazuje, że potrafi dźwiękami szczelnie wypełniać przestrzeń; tym razem nasyciła harmoniczno-brzmieniową magmę mocnymi emocjami. Uprościła przebieg, cały czas - jak to zwykle w jej muzyce - gdzieś podskórnie słychać (a bardziej może czuć) pasmo, dźwięk (dźwiękowy element?) snujący się jak nić Ariadny, nadający spójność, statyczność, zatrzymujący czas, ale też niepokojący. Dramaturgicznym kluczem do wielkiego łuku, jaki w rezultacie powstaje, są powtórzenia, kulminacje, niepokojące partie kotłów, spięcia "chóru blachy", wyciszenia. Trudno byłoby powiedzieć, że muzyka do Fedry jest wyrafinowana - racjonalna wirtuozeria tak obca jest wrażliwości tej artystki, że gdy sięga po widma spektrum, robi to możliwie najprościej. (…) Ważniejsza jest dla niej symbolika i symboliczne przenikanie dźwiękami postaci, relacji, w jakie ze sobą wchodzą, nie zaś złożoność potencjalnych możliwości spektralnego poprowadzenia harmoniki, narracji. A więc retoryczność w dźwiękach - to jeden z niewielu "tradycyjnych" elementów opery Dobromiły Jaskot.

Ewa SzczecińskaKobieta na krawędzi; Srebro, ziemia i człowiek, „Ruch Muzyczny” L (2006), nr 10.

 

Dobromiła Jaskot jest jedną z najbardziej wyrazistych młodych polskich kompozytorek z całej fali debiutującej w pierwszej dekadzie XXI wieku - wraz z Aleksandrą Gryką i Agatą Zubel. Jednak nazywanie jej muzyki "kobiecą" lub stosowanie jakichkolwiek genderowych klisz byłoby tu krzywdzące i izolujące. Jeśli już mamy używać modnych angielskich słów, lepszym byłoby - zwłaszcza w kontekście utworu Hum... (2008) na kwartet i beatboksera - "crossover". Nie rezygnując z głównych cech swojego stylu (skupienie na samym dźwięku, jego rozwoju i barwie, zakorzenienie we wschodniej duchowości i pierwotnych rytuałach), Jaskot zderzyła tu tradycje współczesnej muzyki klasycznej z wokalną ekwilibrystyką związaną z hip hopem.

Jan TopolskiDobromiła Jaskot, „Hum…” http://culture.pl/pl/dzielo/dobromila-jaskot-hum

Archiwum kompozytorki

Tekst: Ewa Schreiber

Zobacz inne artykuły w kategorii Kompozytorzy 70'-80' »

Przeczytaj również

Patroni medialni
Partnerzy
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.