Dariusz Przybylski

TWÓRCZOŚĆ

dariusz-przybylski

W muzyce Dariusza Przybylskiego odnajdujemy konsekwencję i precyzję, niezwykły porządek i przejrzystość partytury. Wiele stosowanych przezeń zabiegów sprawia wrażenie prostych. Jednakże efekt brzmieniowy, jaki udaje mu się uzyskać, jest znakomity, a wysłuchanie nagrania powoduje, że wracamy do partytury, aby raz jeszcze prześledzić zabiegi zastosowane przez kompozytora. Styl Przybylskiego jest ekspresyjny i bezpretensjonalny, co pozwala mu zaistnieć w świadomości różnorodnych grup odbiorców.

Wśród ponad 80 kompozycji, największą część stanowią utwory kameralne (instrumentalne i wokalno-instrumentalne). Kompozytor eksploruje w nich możliwości barwowe różnorodnych zespołów instrumentalnych, nie stroniąc nawet od najbardziej zaskakujących wyzwań w tym zakresie. Misternie budowane kompozycje stają się dla niego laboratorium eksperymentów, w którym wszystkie detale stają się wyraźniej widoczne. Przykładając zatem niejako mikroskop do muzycznej materii wydobywa z niej szczegóły i próbuje wielobarwnych rozwiązań z uderzającą pomysłowością.

Mała liczba utworów z udziałem elektroniki dobitnie pokazuje zamiłowanie twórcy do brzmienia akustycznego. W dobie komputeryzacji i dostępności wielu przydatnych, prostych w obsłudze programów do modulowania i przetwarzania dźwięku kompozytor ten sięga po środki uznawane w niektórych środowiskach za staroświeckie. Rodzą się zatem pytania, dlaczego Przybylski nie korzysta z technicznych nowinek, co więcej nie używa nawet zbyt wiele live electronics? I dlaczego nie wpisuje się w nurt eksperymentów typowych dla współczesnej sceny kompozytorskiej w wielu krajach świata?

Odpowiedzi na nie upatruję m.in. w szkole instrumentacji Błażewicza oraz w podejściu do możliwości akustycznych instrumentów, jakie stara się on zaszczepić swoim studentom. Idiom „przekraczania” instrumentacji, który pojawia się często w wypowiedziach Błażewicza i równie często słyszany jest z ust jego uczniów, może prowadzić do wniosku, że zamiłowanie do tradycyjnego instrumentarium doprowadza tych twórców do bardzo interesujących rozwiązań. Dzięki temu głód nowości i poszukiwania, innymi słowy – głód awangardy, zostaje zaspokojony poprzez odkrywanie nowego brzmienia i formy, instrumentacyjne łamigłówki i frapujące detale czy też na gruncie harmoniki, przekształcania materiału, budowania faktury i struktury utworu.

Wśród inspiracji Przybylskiego można dostrzec wiele pochodzących z muzyki europejskiej, często tzw. muzyki dawnej. Być może stąd bierze się delikatne, jasne brzmienie, które pojawia się w jego utworach.

Liczne utwory kameralne Przybylskiego wymagają bliższego omówienia. Zanim jednak przejdę do niego, chciałabym wspomnieć także o innych inspiracjach, jakie mogą wpływać na twórczość tego kompozytora. Piszę o tym nieprzypadkowo, ponieważ intrygująca wydaje się duża liczba utworów wokalnych i wokalno-instrumentalnych w czasach, kiedy tradycyjna emisja śpiewu operowego ustępuje na rzecz emisji w stylu lo-fietno, czy po prostu emisji typowej dla wokalistyki w muzyce rozrywkowej.

Tymczasem Przybylski z umiłowaniem powraca do śpiewu operowego. Co więcej – jest też autorem kilku oper kameralnych[1]. Okazuje się, że znajduje to pokrycie w jego preferencjach estetycznych. Muzyka operowa czy też po prostu – dawna muzyka wokalna, stanowi znaczną część ulubionego repertuaru tego kompozytora. Jego związki z muzyką kościelną wynikają też w znacznym stopniu z organistycznego wykształcenia, które wymagało od Przybylskiego wniknięcia w tego rodzaju repertuar.

W twórczości Dariusza Przybylskiego można wyodrębnić kilka grup utworów:

  • Kameralistyka
  • Utwory przeznaczone na instrument solowy
  • Utwory wokalne i wokalno-instrumentalne
  • Utwory z udziałem orkiestry
  • Utwory z udziałem elektroniki i/lub taśmy 


Kameralistyka

Wśród utworów kameralnych znajduje się wiele przeznaczonych na interesujące składy instrumentalne. Obsadę dyktowały częstokroć zespoły wykonujące muzykę współczesną, z którymi kompozytor współpracował. Wśród takich grup artystycznych można wymienić m.in. Kwartludium[2], Twogether Duo[3] czy Scontri[4]. Tego typu twórczość współczesna przybiera często skrajnie niespójne formy, w których nieciągła narracja i nieskomplikowana (albo przeciwnie – zbyt skomplikowana) faktura sprawiają, że dzieła te są, być może, innowacyjne, ale jednocześnie także niezrozumiałe dla odbiorcy (nawet w przypadku, gdy mówimy o odbiorcy świadomym). Tym bardziej interesujący jest fakt, że w muzyce Dariusza Przybylskiego kameralistyka przybiera zgoła inną, narracyjnie spójną i przemyślaną postać.

Większość jego utworów kameralnych na długo pozostaje w pamięci słuchacza. Jedną z takich kompozycji jest Discours na akordeon i wiolonczelę, w którym Przybylski łączy punktualizm z tradycyjnie, melodycznie traktowaną fakturą obu instrumentów. W kompozycji tej Przybylski wykorzystuje aluzję zawartą w tytule, jednakże bardziej interesujące wydają się stosowane przez niego zabiegi fakturalne, którymi kompozytor bawi się uzyskując eteryczną aurę brzmieniową i lekkość przeczącą charakterowi brzmienia obu wykorzystanych instrumentów. Wśród jego utworów kameralnych znajdziemy także m.in. Onyx na dwa flety, Medeas Träume na skrzypce, klarnet basowy, perkusję i fortepian, Toxiuh molpilia na 12 saksofonów, Abrenuntio na tubę, flet, klarnet, perkusję i fortepian. Przybylski podejmuje wszelkie wyzwania, a wykonawcy garną się do niego dzięki wyjątkowej elastyczności warsztatu i estetyki. Poszukiwania sonorystyczne łączy on z klasycznym ujęciem muzycznego przebiegu, który jednak nie przybiera znanych form, pozwalając kształtować się wartkiemu nurtowi pomysłów kompozytora.

Zamiłowanie do muzyki symfonicznej znajduje odbicie także w kameralnych utworach Przybylskiego. Szczególnie wyraźnie słyszymy to w kompozycjach przeznaczonych na nieco większe składy instrumentalne, jak chociażby Inexprimable wykonany na zakończenie festiwalu Sąsiedzi 2.0[5] w Filharmonii Narodowej. W kompozycji tej Przybylski zdradza wiele cech swego instrumentacyjnego warsztatu widocznych jak na dłoni w skameralizowanej obsadzie. Kulminacje, budowane bardzo konsekwentnie, ustępują orkiestrowemu tutti niemal wyłącznie ilością decybeli. Kompozytorowi udaje się uzyskać z zespołem kilkunastu instrumentów zaskakującą gęstość i nasycenie brzmienia.

Innym przykładem traktowania emocji i muzycznego przebiegu są utwory, w których dużą rolę odgrywają instrumenty perkusyjne w tym m.in. Rituals na dwie perkusje, ...the rest is silence... na dwa fortepiany i dwie perkusje, Nekyia na dwie perkusje i 4 puzony. O muzyce perkusyjnej Przybylskiego w szalenie interesujący i poetycki sposób pisze w swoim artykule z 2011 roku Leszek Lorent:

Twórczość multiperkusyjna zajmuje ważne miejsce w dorobku artystycznym Dariusza Przybylskiego – utwory tego gatunku stanowią jeden z filarów jego artystycznej działalności. Forma owych dzieł oscyluje najczęściej wokół multiperkusyjnego teatru instrumentalnego oraz misterium scenicznego, łączącego naturalne brzmienia instrumentów z brzmieniem zmodyfikowanym komputerowo, z projekcją wizualizacji, z pokazem świetlnym. – a dalej opisując jedną z kompozycji Przybylskiego zatytułowaną Belial dodaje: Pozornie wykluczające się opozycje: pierwotność (perkusja jako najstarsza grupa instrumentów) – nowoczesność (syntetyczne metody przetwarzania dźwięku), sakralność (wyrażona przez fragment chorału gregoriańskiego emitowanego z „taśmy”) – obrazoburstwo (wymienianie imion piekielnych władców), współistnieją ze sobą w jednej przestrzeni muzycznej, tworząc demoniczne misterium, swoistą walkę nadprzyrodzonych sił o ludzką duszę[6].

Utwory wokalne i wokalno-instrumentalne

Obszerny zbiór utworów wokalno-instrumentalnych Przybylskiego przedstawia się równie interesująco. Łączy on w nich bowiem inspiracje wypływające z muzyki dawnej oraz z tradycji operowej od baroku do romantyzmu, ze swoistym traktowaniem głosu ludzkiego oplecionym siatką misternie tkanego, instrumentalnego tła. Obok pieśni i utworów wykorzystujących sferę wokalną wcieloną w instrumentalną formę, Przybylski jest też autorem wspomnianych już oper kameralnych Dwie myszy i kotManhattan MedeaWasserstimmenFallMusical Land.

Osobny rozdział tworzy grupa utworów przeznaczonych na zespół wokalny. Tutaj dużą rolę odgrywa stała od 2011 roku współpraca kompozytora z zespołem solistów Phoenix16 z Berlina, którego dyrygentem jest Timo Kreuser. Zespół ten wykonał wszystkie utwory wokalne Przybylskiego skomponowane po 2008 roku, wśród których są także specjalnie zamówione dla Phoenix16Brise marine (2012) do poezji Stéphane Mallarmé"go czy Pasja wg św. Jana (2013). W wywiadzie przeprowadzonym przez Agnieszkę Nowok kompozytor opowiada o tej kompozycji:

"Pasja wg św Jana" (2013) jest rzeczywiście podsumowaniem moich doświadczeń w zakresie muzyki sakralnej i wokalnej. Myśląc o "Pasji" nasuwają się od razu dzieła Bacha, Pendereckiego, Parta, Rihma i Mykietyna. Każde z dzieł tych twórców pokazało mi pewną drogę. Utwór ten uważam za bardzo intymny, tak jak intymna jest wiara. Podczas konstrukcji formy ważna była dla mnie czystość i przejrzystość, tak, aby najprostszymi gestami zasygnalizować charakterystyczne zdarzenia. Jest to utwór kontemplacyjny, skupiony, przeznaczony wyłącznie na 12 głosów "a cappella". Dramatyczna historia dzieje się właściwie za dźwiękoszczelną szybą, wykonawcy są tylko przewodnikami[7].

Symfonika

Wśród licznych kompozycji Przybylskiego punkt ciężkości przesuwa się jednak w kierunku utworów symfonicznych, które tworzy już od 2008 roku. Kompozycje te są zaplanowane precyzyjnie zarówno na gruncie formalnym, jak i fakturalnym. Do najważniejszych symfonicznych dzieł Przybylskiego zaliczyć należy Koncert skrzypcowy – ÓneirosOrchesterstück i Orchesterstück Nr 2Katabasis czy prawykonany w marcu 2011 roku przez Macieja Frąckiewicza i NOSPR, Koncert akordeonowy – ... denn ich steure mit meinen Genossen über das dunkle Meer zu unverständlichen Völkern… (...żegluję z moimi towarzyszami ciemnym morzem do nieznanych mi ludów…).

Ostatni z wymienionych utworów jest zbudowany na interesujących założeniach. Ewa Schreiber pisała w relacji z prawykonania tegoż koncertu w 2011 roku: Akordeon pełni w nim rolę zasadniczą i przyciąga uwagę nie tylko wirtuozerią, lecz także szczególną jakością brzmienia, które narasta powoli, wzbogacone o odgłosy „powietrznego” mechanizmu instrumentu. Wielka orkiestra dodaje do tej partii tło i komentarz, bardzo bogaty i zróżnicowany fakturalnie[8].

Dodatkowej analitycznej pikanterii dodaje fakt, że kompozytor stosuje we fragmentach tego utworu technikę dodekafoniczną. W przypadku Koncertu akordeonowego op. 67 zastosowane zabiegi techniczne nadają mu specyficzne brzmienie i uporządkowany charakter, a w zestawieniu ze stylistyką i wyczuciem kompozytora utwór ten nabiera świeżego wymiaru. Dojrzałość jest drugim elementem stanowiącym o wyjątkowej wadze tej kompozycji. Przybylski wyraźnie wchodzi w kolejny etap twórczego rozwoju. Z dystansem potrafi utrzymać na wodzy nawet najsilniejsze emocje. Orkiestrę i uwagę słuchaczy prowadzi pewną ręką, stanowczo kreśląc przebieg formy i pulsujących napięć. Jak mówi sam kompozytor, koncert akordeonowy jest w pewnym sensie kompozycją programową. Twórca odwołuje się tu do dalekich skojarzeń z podróżą morską, przywołując poemat Homera – Odyseja, z której zaczerpnięty jest tytuł utworu. Ten pozorny program tworzy w swojej wyobraźni jedynie odbiorca, kompozytor nie pozostawił nam bowiem tekstu literackiego, który stanowiłby bezpośrednią inspirację i punkt odniesienia.

Jedną z ważniejszych kompozycji symfonicznych Dariusza Przybylskiego jest Orchesterstück Nr. 2. Utwór ten powstał w 2009 roku, natomiast został nagrany i wydany na płycie Works for Orchestra w 2010 roku[9]. Partytura Orchesterstück Nr. 2 zdradza wiele cech charakterystycznych dla stylu kompozytora; jest to także jego praca doktorska. O kompozycji pisał w recenzji płyty Works for Orchestra Krzysztof Kwiatkowski:

Pożądaną odmianę [w stosunku do "Óneiros" – przyp. red.] przynosi Orchesterstück Nr. 2. Utwór pochodzi z tego samego roku (2009), co "Óneiros", ale nastrój i wyraz są tu zupełnie inne. Tytuł być może nawiązuje do Drei Orchesterstücke op. 6 Berga, jako że w kompozycji Przybylskiego czuje się prawdziwie Bergowski gest, klimat, rozmach, swobodę, ekspresję, a materia dźwiękowa ma odpowiednią gęstość i nasycenie. Te cechy miło zaskakują, świadczą bowiem o sięgnięciu poza dość przewidywalne, zwłaszcza na polskim gruncie, źródła inspiracji. Rezultat wycieczki w stronę rzadziej odwiedzanych kulturowych obszarów jest dźwiękowo bogaty, nasycony emocjami i niebanalny. Można przypuszczać, choć jeszcze nie znam muzyki Przybylskiego zbyt dobrze, że rację ma Marcin Krajewski, który w komentarzu do płyty pisze, że kompozytor jest "urodzonym symfonikiem"[10].

Utwór napisany jest niezwykle przejrzyście. Wyraźnie odrębne płaszczyzny brzmieniowe uzyskiwane są często przy użyciu grup spokrewnionych instrumentów. Gdzieniegdzie tylko kompozytor sięga po inne zestawienia instrumentalne, co ma swoje uzasadnienie w przebiegu napięć i opracowaniu materiału dźwiękowego.

Orchesterstück Nr. 2 jest kompozycją niezwykle ekspresyjną i efektowną. Kompozytor buduje muzyczną narrację na klarownej rytmice, w której dominuje prostota. Zmiany w przebiegu czasowym odbywają się na płaszczyźnie tempa. Metrum pozostaje niezmienne – 4/4. Taka konstrukcja muzycznego przebiegu nadaje mu porządek i przejrzystą budowę. Jest to typowa cecha utworów Przybylskiego, które słuchaczom jawią się, jako komunikatywne i bezpretensjonalne.

Częstokroć ten sam motyw rytmiczny opracowany jest identycznie w kilku instrumentach należących do tej samej grupy. Przybylski uzyskuje dzięki temu homogeniczne brzmienie. Konsekwencja i prostota przekazywanych myśli ma swoje odbicie także w formie utworu, który można podzielić na kilka epizodów o zmiennym tempie, przy czym całość dąży do końcowej kulminacji.

PODSUMOWANIE

Zasadniczą trudność w syntetycznym przedstawieniu twórczości Przybylskiego stanowią jego rozległe zainteresowania oraz ilość i ciężar gatunkowy prezentowanych przez niego kompozycji. W jego utworach symfonicznych daje o sobie znać nie tylko znakomity balans pomiędzy skontrastowanymi elementami, lecz także skłonność do budowania spokojnych fragmentów. Sam twórca opowiada: staram się wtedy komponować tak, jakbym zapominał o kresce taktowej. I rzeczywiście, zapomina nie tylko o niej, ale jak gdyby o całym otaczającym świecie. Eteryczne, pełne przestrzeni i mglistej, magicznej aury fragmenty są na tyle intrygujące i charakterystyczne, że częstokroć przyćmiewają fajerwerki wielkich kulminacji. Dariusz Przybylski jest także utalentowanym melodystą, któremu udaje się wydobyć ze swoich utworów pierwiastek szalenie istotny dla muzyki, a współcześnie częstokroć zapomniany – piękno.

Wywiad z kompozytorem można przeczytać TUTAJ.

Dariusz Przybylski, autorka: Karolina Balcer

--------------------------

[1] Wasserstimmen Op. 54, (2010), opera kameralna na 5 solistów i 5 instrumentalistów; Manhattan Medea Op. 55, (2008/11), opera kameralna na 5 solistów i 6 instrumentalistów; Dwie myszy i kot Op. 66, (2010-12), opera buffa dla dzieci i dorosłych na 2 aktorów, 5 solistów i 14 instrumentalistów, Musical-Land op. 79, (2013) na 4 solistów, chór dziecięcy i orkiestrę,  Fall op. 81, (2013) na 2 solistów, zespoł wokalny i zespół instrumentalny.

[2] Zespół specjalizujący się w wykonawstwie muzyki współczesnej w składzie: Piotr Nowicki, Paweł Nowicki, Dagna Sadkowska oraz Michał Górczyński.


[3] Duet akordeonowo-wiolonczelowy założony przez Macieja Frąckiewicza i Magdalenę Bojanowicz, wykonujący głównie muzykę współczesną. W 2013 r. otrzymał prestiżową nagrodę Paszport Polityki.

[4] Zespół wykonujący muzykę współczesną (dziś już nieistniejący), którego skład ulegał zmianom. Występowali w nim młodzi muzycy warszawscy m.in. Leszek Lorent,
 MaciejFrąckiewicz, Oliwier Andruszczenko, Wojciech Błażejczyk, Krzysztof Lenczowski, Marta Kluczyńska, Magdalena Bojanowicz.

[5] Polsko-niemiecki festiwal nowoczesnego sąsiedztwa. Wydarzenie organizowane przez Instytut Goethego i Ambasadę Niemiec w Warszawie, w ramach którego odbywały się różnorodne działania artystyczne i społeczne, zamykał wspomniany koncert, podczas którego wykonano m.in. utwór Dariusza Przybylskiego. Koncert miał miejsce w czerwcu 2011 roku w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej.

[6] L. Lorent, W cieniu Beliala i Menory, Metafizyczne inspiracje Dariusza Przybylskiego, w: "Aspiracje", lato 2011.

[7] A. Nowok, Dariusz Przybylski. Tworzenie piękna, w: "Meakultura", 03.05.2013.

[8] E. Schreiber, Weekend prawykonań, w: "Ruch Muzyczny", Rok LV, Nr 9, 1 maja 2011 r.

[9] Płyta ukazała się w ramach programu Młodzi Kompozytorzy w Hołdzie Fryderykowi Chopinowi przeprowadzonemu przez Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach. Na płycie znajdują się nagrania czterech kompozycji Dariusza Przybylskiego (Óneiros, Nawet gwiazdy płaczą z tym kto płacze w nocy, Hommage à Josquin, Orchesterstück 2), wykonawcami są: Jadwiga Kotnowska (flet), Janusz Wawrowski (skrzypce), Orkiestra Kameralna AUKSO pod dyrekcją Marka Mosia, Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus pod dyrekcją Krzysztofa Słowińskiego. Płytę wydało wydawnictwo DUX.

[10] K. Kwiatkowski, recenzja płyty Works for Orchestra, w: "Ruch Muzyczny", Rok LIV, Nr 23, 14.11.2010 r.

Tekst: Maria Peryt

Zobacz inne artykuły w kategorii Kompozytorzy 70'-80' »

Przeczytaj również

Patroni medialni
Partnerzy
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.