Cezary Duchnowski

RECEPCJA

cezary-duchnowski

Krytyka doceniła twórczość Duchnowskiego po raz pierwszy w 2002 r., kiedy utwór Triady na smyczki i komputer został zaprezentowany najpierw na 23. Festiwalu Musica Polonica Nova we Wrocławiu, a nieco ponad pół roku później na Warszawskiej Jesieni. Po wrocławskiej premierze Olgeird Pisarenko pisał:

[…] niewątpliwie najciekawszy – bardzo dojrzały zarówno od strony muzycznej, jak technicznej – okazał się utwór Cezarego Duchnowskiego […]. Była w nim wyrazista dramaturgia, czytelna forma, indywidualny nastrój, własny język dźwiękowy, specyficzna harmonia. Oraz świetny sposób łączenia – całkiem "bez szwów" dźwięku elektronicznego z instrumentalnym. Nie było taśmy, której punkty synchronizacyjne muzycy śledzą zwykle w strasznym napięciu, tylko autentyczne wspomaganie dźwięku instrumentalnego elektroniką na żywo.

Olgierd Pisarenko, „Ruch muzyczny” 2002 nr 7.

Również warszawska premiera utworu, a zarazem festiwalowy debiut kompozytora, spotkała się z życzliwym przyjęciem:

"Triady" Cezarego Duchnowskiego to utwór z problemem. Jak udało się kompozytorowi – zestawiając metaliczne, charczące spadające jakby w akustyczną otchłań dźwięki z krągłymi z natury długimi frazami smyczków – osiągnąć spójność (tu także nie ma szwów!), tajemnica kompozytorskiej kuchni. A więc zderzenia, które nie są zderzeniami decydują o atrakcyjności tej kompozycji. Ważniejsza wszakże wydaje się inna cecha: otóż ta muzyka cała ogarnięta jest obsesją opadania, staczania się w dół; frazy, barwy mają wciąż tendencję do zapadania się i to właśnie decyduje o wymowie utworu, a jest ona mało optymistyczna.

Ewa Szczecińska, „Ruch muzyczny” 2002 nr 23.

Triady

Co ciekawe, pięć lat później Antoni Beksiak po festiwalu Musica Electronica Nova w 2007 r. już nie tak pochlebnie wypowiadał się o utworze:

Utwór "Triady" (2002) na orkiestrę smyczkową i komputer wydał mi się niespójny, dziwaczny, nie odnalazłem w nim logiki zdarzeń ani uzasadnienia konwencjonalnych rozwiązań.

Antoni Beksiak, „Ruch Muzyczny” 2007 nr 14.

Nowe utwory Duchnowskiego przyjmowano zresztą różnie. Bez echa przeszły m.in. pierwsze polskie wykonania monady 3, która potem odniosła wielki sukces podczas Międzynarodowej Trybuny Elektroakustycznej w Rzymie i stała się wizytówką założonego później wraz z Agatą Zubel duetu ElettroVoce (więcej na ten temat można usłyszeć TUTAJ). Ewa Szczecińska w Bramie na orkiestrę symfoniczną i taśmę dostrzegła skłonność do przerostu treści i efektów nad formą („Ruch muzyczny” 2005 nr 14).

Ciekawą drogę przeszła opera multimedialna Ogród Marty polska premiera (światowa miała miejsce w Lipsku w 2007 r.) na „Warszawskiej Jesieni” spotkała się w najlepszym razie z mieszanymi odczuciami krytyków. Dorota Szwarcman napisała jedynie, że opera mogła zaciekawić („Ruch muzyczny” 2009 nr 24). Jan Topolski docenił rozwiązania techniczne oraz ironiczne libretto, jednak dzieło podsumował: W efekcie utwór zamiast wciągać, nużył coraz bardziej, coraz bardziej się zapadał. Interesujący paradoks: konsekwencja i czystość wyjściowych założeń położyła utwór („Ruch muzyczny” 2009 nr 23). Ewa Szczecińska określiła premierę jako nie do końca udaną („Dwutygodnik” nr 14), jedynie Monika Pasiecznik próbowała bronić dzieła: Trzeba oddać Duchnowskiemu, że potrafi kreować aurę, nastrój intymności. Gdyby jeszcze czymś go zakłócił, przełamał… Zwłaszcza że w podtytule znajdujemy określenie gatunkowe: opera-performance, a przedstawienie jest bardzo statyczne („Dwutygodnik” nr 14). Zupełnie inaczej została odebrana dwa lata później wrocławska premiera zmodyfikowanej wersji:

Imponujący udział technologii użytej przez kompozytora […] nie przytłacza i nie sprawia wrażenia, że o tym, co głęboko ludzkie, mówi maszyna. W gruncie rzeczy ciągle chodzi o zbiorową improwizację, wynikającą ze spontanicznego porozumienia, a nie chęci ukrycia się za wydajnym procesorem. Nie ma tu chaosu ani – nawet jeśli natężenie decybeli sięga szczytu – nie ma hałasu. Jest poetycki porządek opierający się o ilustrację wyśpiewywanych (przez Agatę Zubel) czy wypowiadanych (przez Eryka Lubosa) zdań. Niekiedy są to frazy o zdumiewającej sile i urodzie, zdania boleśnie przenikliwe i prawdziwe. 

Adam Domagała, „Gazeta Wyborcza” 17 maja 2011.

Muzycy nie są bezimiennym tłem, Duchnowski – kierownik artystyczny – nadał im specjalne znaczenia, eksponując ich obecność. Głos refleksyjnego Eryka Lubosa […] wchodził w znakomite interakcje z sopranem śpiewającej Agaty Zubel. Podobnie działo się z mediami obecnymi w operze. Muzyka elektroniczna, z którą współgrał obraz na ekranie, wyjątkowo przemawia do widza.

Małgorzata Matuszewska, „Gazeta Wrocławska” 17 maja 2011.

Krytyka bywa w swoich sądach kapryśna, jednak można wyizolować elementy wielokrotnie podkreślane i doceniane w twórczości Duchnowskiego. Przede wszystkim będzie to oryginalna brzmieniowość jego utworów:

Niepowtarzalny świat poetycko-dźwiękowy wyłaniał się z kompozycji Cezarego Duchnowskiego, który również nie idzie na łatwiznę, lecz dąży do uzyskania silnie nacechowanej emocjonalnie aury brzmieniowej. Jak w większości utworów wrocławskiego kompozytora, ważną rolę odgrywa interakcja wykonawców z komputerami.

Monika Pasiecznik, Rzeczywistości na roziągniętych szelkach z okna, „Ruch muzyczny” 2008 nr 8.

[…] Intrygował na przemian jaskrawymi i stonowanymi rogów, trąbek oraz puzonów, uzupełniał je dialogiem dwóch fortepianów, kolorował klawesynem, klawiaturami MIDI, perkusją (m.in. dzwony, tom-tomy, werbel, gong), gitarą basową i smyczkami. Grzmotnął też na koniec w wielki bęben, żeby nie popaść w nadmiernie kontemplacyjny nastrój.

Trudno zdefiniować muzyczne twórczość Cezarego Duchnowskiego. Podąża on sobie tylko znaną drogą. Nie bawi się w konserwowanie przeszłości. Myśli w przód i – mam wrażenie – cały czas „kombinuje”, co dalej.

Izabella Starzec, „Ruch muzyczny” 2009 nr 22.

Dla Cezarego Duchnowskiego podstawą budowania muzycznego czasu są szeroko stosowane powtórzenia. Powracają zarówno małe motywy, zapętlone w obsesyjne ciągi, jak też całe sekwencje, wyróżniające się specyfiką brzmienia (na przykład distortion, rozstrojony fortepian, klawesyn). Dzięki temu utwory Duchnowskiego są niepowtarzalne – nie tylko w obszarze muzyki polskiej. Są one również wewnętrznie rozbulgotane i panoramiczne, dość nieprzewidywalne. […]

Utwory Duchnowskiego to księgi rozmaitych pomysłów i środków. Ich zagęszczenie w kilku, kilkunastu minutach sprzyja poczuciu brzmieniowej wirtuozerii, natomiast w obrębie form rozbudowanych tworzy osobliwy wszechświat, całkowicie autoteliczny. Wewnętrzna złożoność pozwala osiągnąć pożądany w moim mniemaniu aspekt: z każdym kolejnym wysłuchaniem odkrywa się nowe elementy, odsłania następną warstwę – zarówno w sensie brzmienia, jak i treści. […]

Maciej Jabłoński, „Dwutygodnik” nr 91.

Cezary Duchnowski, skomponował wielki, trwający półtorej godziny utwór i na instrumenty z elektroniką (znakomity Igor Boxx). Użył w nim stroju nierównomiernie temperowanego, co dało muzyce pewien oddech (swoiste "basso continuo" tworzyły dwa zaprogramowane mikrotonowo syntezatory). Przemyślnie też przeprowadził rozbudowaną narrację - statyczną, opartą na powtórzeniach (choć może zbyt nachalnych) i ich wariantach. Kompozycja Duchnowskiego zakładała ciekawą kombinatorykę obsady: soliści musikFabrik przekazywali sobie pałeczkę w tym muzycznym maratonie, grali solo, w ansamblach oraz tutti, z elektroniką lub bez. Upływ czasu odmierzał powracający niczym refren "walczyk" mikrotonowych syntezatorów (brzmiały one zawsze nieco inaczej: jak stare pianino, gamelan, pozytywka...), które łączyły się za każdym razem z innym instrumentem (lub ich grupą).

Monika Pasiecznik, „Ruch muzyczny” 2012 nr 21.

Inną cechą charakterystyczną twórczości Duchnowskiego, wielokrotnie podkreślaną przez krytyków – m.in. w odniesieniu do opery Ogród Marty, jest jej ironiczny bądź żartobliwy charakter.

Zupełnie inaczej podszedł do tematu Rejowego Cezary Duchnowski (Apoftegmata to jest krótkie a roztropne powieści), traktując go po rapersku i zatrudniając do tego celu aktora Eryka Lubosa (któremu sam komputerowo towarzyszył). To było naprawdę zabawne, choć dowcip należał do gatunku jednorazowych.

Dowcipna "Monada V" Cezarego Duchnowskiego z dodatkowym udziałem Jacka Kochana i Andrzeja Bauera, oparta na prostym pomyśle generowania przez komputer inicjowanych przez dźwięki poszczególnych instrumentów (lub głosu) nagrań dokonanych wcześniej przez muzyków, mówiących o ich ulubionych dźwiękach.

Dorota Szwarcman, „Ruch muzyczny” 2007 nr 14.

Rzeczywistość na rozciągniętych szelkach z okna" (2008) Cezarego Duchnowskiego – utwór prawykonany w lutym we Wrocławiu – zapamiętany został przede wszystkim za sprawą prowokacji kompozytora, który kilkuminutową ciszą trzymał publiczność w napięciu i niepewności, czy aby wszystko przebiega zgodnie z planem. Niewdzięczne zadanie miała wówczas prowadząca transmisję w radiowej Dwójce Ewa Szczecińska, która zmuszana do przerwania niezręcznej na antenie ciszy jakimś komentarzem, stoczyła prawdziwą walkę ze sobą. I powiedziała, że utwór nie wybrzmi do końca, choć nigdy w to nie uwierzyła. Duchnowski postanowił chyba wynagrodzić jej to poświęcenie, włączając desperackie słowa Szczecińskiej do utworu. Wyszło zabawnie.

Bez kompleksów, bez kopiowania, zgodnie z własnym artystycznym temperamentem, ale i szacunkiem dla pierwowzoru postąpił duet "ElettroVoce" z Andrzejem Bauerem. Znakiem rozpoznawczym tej formacji jest z kolei lekki dystans i ironia, tak typowe dla naszej części Europy odpryski poczucia humoru.

Ewa Szczecińska, „Ruch muzyczny”.

rzeczywistośćMPN2008

Przede wszystkim jednak Cezary Duchnowski postrzegany jest jako prawdziwy wirtuoz komputera, kompozytor swobodnie wypowiadający się za pomocą brzmień elektroakustycznych. Ten aspekt często bywa doceniany w kontekście kolektywnych działań z udziałem Duchnowskiego:

Mnie zwłaszcza ucieszyło zmartwychwstanie Pianophonie. […] Pomysł Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil, szefa artystycznego festiwalu, by zwrócić się do Cezarego Duchnowskiego o próbę uaktualnienia instrumentów, z udziałem których dzieło można by znów wykonać, był strzałem w dziesiątkę. Duchnowski z Marcinem Rupocińskim pracowali trzy miesiące nad "przetłumaczeniem" analogowych manipulacji elektronicznych dźwiękiem fortepianu na program komputerowy - i udało się. Zamiast ogromnych, tajemniczych metalowych pudeł pojawił się tylko laptop i niewielka konsoleta.

Dorota Szwarcman, „Ruch muzyczny” 2008 nr 8.

Cezary Duchnowski na komputerze oraz Kwadrofonik na fortepianach (także keyboardach) i perkusji najpierw rozsnuli statyczną, delikatną improwizację, która nastrojem mogła przypominać orkiestrowe Interludium, traktując ją jako część Hésitant koncertu (nawiązanie do II Symfonii), potem zaś przeszli bezpośrednio - po wejściu solisty, Andrzeja Bauera - do części Direct, czyli Koncertu wiolonczelowego. Zaskakująco wiele z oryginału zmieściło się w tej transkrypcji, choć oczywiście nie dało się odwzorować brzmienia blachy ani smyczków, piętno elektroniki było niezbywalne. 

Dorota Szwarcman, „Ruch muzyczny” 2013 nr 5.

W "Trawach rozczochranych" komputer generował powtarzane sekwencje rytmiczne, tworząc tło perkusyjne dla głosu. Duchnowski kształtował przebiegi muzyczne z dużym wyczuciem kontrastów napięć. Fragmenty wokalne, poddawane obróbce komputerowej na żywo, przekształcano z dbałością o ich piękno wyrazowe.

Dorota Żórawska-Dobrowolska, „Ruch muzyczny”.

Artystyczna wszechstronność, ekspresja i technika wokalna Agaty Zubel wywarły na mnie wielkie wrażenie, podobnie zresztą jak elektroniczna wszechwiedza Cezarego Duchnowskiego. To było spotkanie z muzyczną wyobraźnią dwóch osobowości, które się wzajemnie inspirują i potrafią ze sobą współdziałać.

„Ruch Muzyczny”

www.duchnowski.pl

Tekst: Krzysztof Stefański

Zobacz inne artykuły w kategorii Kompozytorzy 70'-80' »

Przeczytaj również

Patroni medialni
Partnerzy
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.